Oczami Hermiony :
28 sierpnia, minęły już dwa miesiące, od kiedy zostałam sama. Dokładnie dwa miesiące temu, 28 czerwca, wróciłam do domu i co zastałam ? Bałagan... a wśród niego dwie sylwetki - mojego ojca i matkę. Już nie żyli. Na początku nie miałam pojęcia, czyja to może być sprawka, kto mógł to zrobić. Gdy jednak wysprzątałam cały bałagan, kilka dni później, zauważyłam leżącą pod jedną z szafek różdżkę. Jak wzięłam ją do ręki, przepłynęła przeze mnie fala złych emocji. Śmierciożercy. Od razu mogłam się zorientować, że to ich sprawka ! Ale dlaczego ? Dlaczego akurat moi rodzice ?
Do tej pory zadaję sobie to pytanie. Idę ciemnymi uliczkami cmentarza i nadal nie mogę się pogodzić z ich śmiercią, i nie wierzę w to, że już nigdy ich nie zobaczę. Nigdy już nie będę mogła napisać do nich listu z Hogwartu. Już nigdy nie będę mogła porozmawiać z mamą na temat moich uczuć do Rona. A przecież to ona pierwsza zauważyła, że coś do niego czuję ! I choć sama w to nie wierzyłam, to teraz jesteśmy parą. Dzięki niej, bo to ona mi uświadomiła to, jakimi uczuciami go darzę. Ron teraz nawet chciał, bym z nim zamieszkała w Norze, po tym zdarzeniu, ale ja nie chciałam. Wolałam zostać sama i się po tym wszystkim pozbierać. Nie jest mi łatwo, ale staram się być dzielna i normalnie żyć. Wiem, że rodzice na pewno by tego chcieli.
Po chwili byłam na uliczce prowadzącej prosto do ich grobu. Dopiero gdy podeszłam nieco bliżej, zauważyłam siedzącą przy ich grobie, na ławce, czarną postać. Przystanęłam nieco przestraszona i wpatrywałam się w nią. Kto to do cholery jest ?! Nagle zrozumiałam, że powinnam stąd iść jak najszybciej. Zanim jednak zdążyłam zrobić jakikolwiek ruch, ten ktoś się odwrócił. Nie widziałam jego twarzy. Jedyne co zauważyłam, to blond włosy wystające spod kaptura. Mężczyzna wstał i zrobił w moją stronę kilka kroków. Przeraziłam się. Nie wiedziałam co mam robić. Jedyne co wiedziałam, to kto stoi na przeciwko mnie. Zajęło mi chwilę, zanim zrozumiałam, że jest to Lucjusz Malfoy. Zrobił w moją stronę następne kilka kroków i zatrzymał się niecałe pięć metrów przede mną. Bałam się, ale nie zamierzałam tego okazywać.
- Co...co Pan tu robi ?! - niemalże krzyknęłam. Nie wiedziałam, czy mi odpowie. Jednak nie liczyłam na to. Stałam na przeciwko śmierciożercy, jednego z najlepszych sług Czarnego Pana i zamiast uciekać, wolałam zapytać co robi. Czasami myślę na prawdę irracjonalnie i narażam się na cholerne niebezpieczeństwo.
- Chyba nie powinno Cię to obchodzić. Nie sądzisz ? - odpowiedział mi mężczyzna o długich blond włosach. Chciałam mu jakoś odpyskować, zanim jednak zdążyłam cokolwiek powiedzieć, coś poruszyło się w krzakach, a ja przerażona przełknęłam głośno ślinę i prosiłam w myślach, by nie był to kolejny śmierciożerca. Na szczęście moim oczom ukazał się starszy mężczyzna, z długimi siwymi włosami i brodą - Dumbeldore. Jestem wdzięczna losowi za to, że po raz kolejny wychodzę z kłopotów cało.
- Myślę, że Lucjusz ma rację, panno Granger. Nie powinno Cię to interesować - powiedział dyrektor, a ja spojrzałam na niego zdziwiona. Że co proszę ?! Chyba mam prawo wiedzieć, co robi jakiś całkiem obcy mojej rodzinie mężczyzna, przy grobie moich rodziców. Zdenerwowałam się, ale nie chciałam tego pokazywać. Stałam więc z kamiennym wyrazem twarzy.
- Na mnie już czas. Do zobaczenia, Panno Granger - usłyszałam po raz kolejny ten zachrypnięty, męski głos Lucjusza Malfoya. Byłam całkowicie zdezorientowana...
Spojrzałam na Dumbeldora, jednam ten tylko wzruszył ramionami i już po chwili zniknął, a ja stałam na ganku domu Weasley'ów. To na pewno jakaś kolejna sztuczka dyrektora. Warknęłam cicho pod nosem i zapukałam do drzwi, które po chwili się otworzyły, a przed nimi stanął Ron.
- Przepraszam, że tak...- zaczęłam mówić, jednak nie zdążyłam dokończyć, bo poczułam jak Ron zaczyna mnie ściskać.
- Czekaliśmy na Ciebie - usłyszałam czyjś głos za plecami mojego ukochanego. Stanęłam na palcach i przez jego ramię zauważyłam Harry'ego, bliźniaków i Ginny, którzy czekali tylko na to, by móc mnie wyściskać. Na moją twarz mimowolnie wdarł się delikatny uśmiech. Dobrze jest mieć przyjaciół, którzy zawsze są blisko Ciebie.
Oczami Draco :
Siedziałem w salonie na kanapie, a obok mnie siedziała brunetka o zielonych oczach, Pansy Parkinson. Ale kogo to obchodzi, jaki kolor oczu ona ma ? No cóż, na pewno nie mnie. Dziewczyna jest dość wnerwiająca, ale jak przychodziło co do czego, to zawsze mogę się nią pocieszyć. Tak, jak na przykład teraz. Denerwuje mnie jednak to, że traktuje mnie tak, jakbym był jej chłopakiem, którym nigdy nie będę.
Dziewczyna po kilku minutach bezczynnego siedzenia, wstała i wyjęła sobie z barku moich rodziców whisky.
- Napijemy się ? - zaproponowała, a ja skinąłem przecząco głową. Nie mam ochoty na alkohol, a po za tym, gdyby mój ojciec się dowiedział, nastałaby kolejna kłótnia, w której nie mam jednak zamiaru uczestniczyć. Dziewczyna jednak nie dawała za wygraną, z resztą jak zawsze. - Oj, no dawaj. Chyba się nie pękasz co ? - zaśmiała się i podeszła do mnie, wymachując mi przede mną butelką. Prychnąłem pod nosem i niemalże wyrwałem jej ją z ręki.
- Ja pękam ? Ja, Draco Malfoy ? - zapytałem, unosząc brew ku górze, po czym upiłem kilka łyków prosto z butelki, a dziewczyna zrobiła po chwili to samo. Szczerze mówiąc, nie przepadam za alkoholem, ale przecież nie mogę, tak po prostu pokazać jej tego, bo jakby to też wyglądało ? Dziewczyna nachyliła się nade mną i zachłannie pocałowała moje usta, a ja odwzajemniłem pocałunek, nieco go pogłębiając przy tym. Po chwili Pansy się ode mnie oderwała i upiła kolejny łyk whisky. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła już dwudziesta druga, więc mój ojciec może lada moment się tu zjawić.
- Pansy, odłóż już to - warknąłem na nią. Nie traktuję jej jakoś szczególnie, by zawsze być dla niej miły. Z resztą, co mnie obchodzi to, co ona czuje ? Mam to dosłownie gdzieś. Jeżeli ona sobie wmówiła, że jest ze mną w jakimś poważnym związku, to muszę ją rozczarować. Ale to już jej problem, nie mój.
- Ale Dracusiu.. - zaczęła, a ja spojrzałem na nią zirytowany. Ona na prawdę nie może zrozumieć, że nienawidzę, jak tak na mnie mówi ? Warknąłem zdenerwowany, po czym wstałem, wyrwałem jej z ręki whisky i schowałem z powrotem, by nikt się nie zorientował. Następnie złapałem ją za nadgarstek i poprowadziłem do wyjścia.
- Na Ciebie już czas - powiedziałem i zamknąłem za nią drzwi, zanim cokolwiek zdążyła powiedzieć. Kilka minut później, gdy leżałem w łóżku i wpatrywałem się w sufit, do mojego pokoju wszedł ojciec, jak zawsze bez pukania. Ciekawe co by zrobił, gdybym w tym momencie był z kimś, do diabła. Zawsze tak robi. Nie zastanowi się, że mogę być akurat w tym momencie zajęty i wparowuje do mojego pokoju, bez niezbędnego pukania, czy chociażby zapytania, czy może wejść do środka.
- Musisz się nią zając - powiedział Lucjusz, a ja uniosłem pytająco brew ku górze. Oczywiście, nie raczy mi powiedzieć o co i o kogo chodzi, tylko od razu mi mówi, jakie jest moje zadanie w tym wszystkim. - No do cholery, Draco. Zajmij się Granger. Masz się dowiedzieć co zrobiła z różdżką Snape, którą znalazła w swoim domu ! Najlepiej dowiedz się o niej jak najwięcej ! - warknął zdenerwowany ojciec. Nie. Nie. Nie. Dlaczego akurat ja muszę zając się tą szlamą ?! Nie chcę mieć z nią nic wspólnego, żadnych styczności.
- Ale...- zacząłem, jednak ojciec nie dał mi dokończyć.
- Żadnego ale ! - syknął i wyszedł z mojego pokoju. Mój ojciec jakoś dziwnie się zachowuje, od czasu śmierci jej rodziców. Nie rozumiem go ani trochę. Z resztą, nigdy go nie rozumiałem. Ale teraz jest całkiem inny. Wiele o nią wypytuje, o cała jej rodzinę właściwie. Jakby ona miała jakieś większe znaczenie w naszym świecie. Zachowuje się tak, jakby się wielce przejął jej nieszczęściem. A kogo to obchodzi, że została sama. Jej sprawa.
__________
Hej. Tak więc pierwszy rozdział jest. Wydaje mi się, że druga częśc, mi nie wyszła. Ale jakoś całkowicie nie miałam pojęcia, jak powinnam zacząc Draco, więc wyszło coś takiego. Postaram się, by następny był lepszy.
A wam się podoba ? ;d
+ Zapraszam na swój fanpage :
http://www.facebook.com/pages/Odbijam-nie-Tw%C4%85-twarz-ale-Twego-serca-pragnienia-Harry-Potter/396251227099528
Następny rozdział już niebawem xd
I N F O R M A C J E :
1. Akcja opowiadania dzieje się w 6 roku nauki w szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
2. Postaci uśmiercone w książce ( filmie ) w opowiadaniu żyją. Oczywiście, nie licząc rodziców Harry'ego.
3. Opowiadanie jest moim dziełem, dlatego ZABRANIA SIĘ kopiowania czegokolwiek.
4. Pisząc to opowiadanie staram się wymyślic coś oryginalnego, jednak nie jest to łatwe, bo jest wiele opowiadań z kategorii Dramione.
5. Jeżeli szukasz opowiadania, w którym będzie pełno romantyzmu, to nie trafiłeś dobrze. Nie licz, że już w pierwszych rozdziałach pomiędzy Draco a Hermioną będzie wielka miłośc. Wszystko będzie działo się powoli.